Nie każdy projekt zaczyna się od briefu. Nie każdy rodzi się z zamówienia, przetargu albo konkretnego zapytania ofertowego.
Niektóre zaczynają się dużo prościej — od spojrzenia na miasto i myśli:
„To naprawdę zasługuje na coś więcej niż kolejny standardowy gadżet promocyjny.”
Tak właśnie zaczęła się ta kolekcja.
Strzegom to miasto z ogromnym wizualnym potencjałem. Ma charakter, historię, mocną architekturę i kilka miejsc, które są natychmiast rozpoznawalne dla każdego, kto choć trochę zna ten region.
A jednocześnie — jak wiele mniejszych miast — rzadko bywa pokazywany w nowoczesnej, estetycznej, użytkowej formie.
Nie jako folder.
Nie jako pocztówka.
Nie jako klasyczny „gadżet z herbem”.
Tylko jako coś, co naprawdę chce się mieć, nosić, podarować albo zabrać ze sobą.
I właśnie to chciałam sprawdzić.

Dlaczego właśnie Strzegom?
Bo Strzegom ma tożsamość.
To nie jest miejsce anonimowe. Nie jest wizualnie nijakie. Nie potrzebuje pożyczać charakteru od większych miast.
Ma własny język architektoniczny, własny rytm i wlasne symbole. A dla projektanta to ogromny komfort.
Bo nie trzeba wymyślać historii. Trzeba ją tylko dobrze opowiedzieć.
Już wcześniej miałam okazję pracować nad kolekcją dla Urzędu Miejskiego w Strzegomiu:
https://miejskiekolekcje.pl/pl/n/34
Tamten projekt miał bardziej oficjalny, instytucjonalny charakter. Pokazywał różne oblicza miasta poprzez grafiki stworzone przez lokalnego artystę i był skierowany do odbiorcy samorządowego.
Ale tym razem chciałam pójść gdzie indziej. Bardziej miejsko, lifestyle’owo. Bardziej współcześnie.
Zadałam więc sobie pytanie:
czy Strzegom może wyglądać jak nowoczesny merch miejski, a nie jak klasyczna pamiątka?
Punkt wyjścia? Jedna panorama
Projekt nie zaczął się od listy produktów.
Nie zaczęłam od pytania:
„czy to będzie torba?”
„a może kosmetyczka?”
„a może piórnik?”
Najpierw był obraz. A konkretnie panorama, która łączy dwa bardzo charakterystyczne elementy miasta:
Bazylikę Świętych Apostołów Piotra i Pawła
oraz
strzegomską estakadę kolejową.
Estakada:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Estakada_kolejowa_w_Strzegomiu
I tu jest coś, co bardzo lubię.
Ta grafika nie jest kolażem z przypadkowych zdjęć. To nie jest zlepek atrakcyjnych obiektów zestawionych na siłę.
To realny widok miasta. Jeśli stanąć w odpowiednim miejscu i spojrzeć pod właściwym kątem, Strzegom naprawdę układa się właśnie tak.
To był moment, w którym pomyślałam:
mamy to.
Bo kiedy miasto samo daje tak mocny wizualnie kadr, szkoda byłoby tego nie wykorzystać.

Dlaczego właśnie te dwa obiekty?
Bo są symboliczne.
Bazylika to bezdyskusyjnie jeden z najmocniejszych znaków rozpoznawczych miasta.
Monumentalna, historyczna, widoczna z dużej odległości.
Natychmiast czytelna.
To nie jest tylko zabytek. To punkt orientacyjny.
Tożsamość. Kotwica miejsca.
Z kolei estakada wnosi zupełnie inną energię.
Jest industrialna, dynamiczna.Nowoczesna w odbiorze.
Dodaje ruchu i miejskiego charakteru.
Razem tworzą bardzo ciekawy duet:
historia + infrastruktura
tradycja + dynamika
kamień + ruch
I właśnie to napięcie bardzo mi się spodobało.
Kolor? Nie pomarańcz. Terracotta.
Dobór koloru nie był przypadkowy.
Pierwotnie zakładałam, że projekt może zainteresować miejskie instytucje, więc zaczęłam przyglądać się wizualnemu językowi, który już funkcjonuje wokół Strzegomia.
Szybko zauważyłam, że w materiałach promocyjnych miasta pojawiają się ciepłe, energetyczne odcienie.
I wtedy naturalnie wróciłam do najbardziej oczywistego źródła inspiracji.
Dachu bazyliki.
Ten charakterystyczny dachówkowy odcień — terracotta — wydawał się idealny.
Dlaczego? Bo działa na kilku poziomach jednocześnie.
Po pierwsze — jest zakorzeniony w realnej tkance miasta.
Nie jest arbitralnym designerskim wyborem.
Po drugie — świetnie kontrastuje z czernią, którą bardzo lubię w produktach użytkowych.
Po trzecie — ma energię. Jest nowoczesny, odważny.
Przyciąga wzrok.
A jednocześnie nie jest agresywny.
I co ważne — dobrze działa międzypokoleniowo. Młodsi odbiorcy lubią go za świeżość i wyrazistość.
Starsi nie mają wobec niego naturalnego oporu. To bardzo rzadkie połączenie.
Pomyślałam więc: to może być kolor, który połączy różne grupy odbiorców.
A przecież właśnie o to chodzi w dobrym miejskim designie.

Nie urząd. Nie brief. Inicjatywa oddolna.
Ta kolekcja nie powstała na zamówienie.
Nie było briefu. Nie było harmonogramu. Nie było gotowego budżetu.
To była moja własna inicjatywa. Po prostu chciałam sprawdzić, czy taki kierunek ma potencjał. Bo projektowanie dla miejsc ma ogromny sens.
Miasta potrzebują dobrej identyfikacji. Turystyka potrzebuje jakościowych produktów. Ludzie coraz częściej chcą rzeczy, które mają lokalny kontekst, ale nie wyglądają banalnie.
Więc zamiast zastanawiać się miesiącami… po prostu zrobiłam pierwsze prototypy.
Od projektu do rynku
Kiedy produkty zaczęły nabierać realnego kształtu, postanowiłam nie zatrzymywać ich na etapie „ładnego pomysłu”.
Przygotowałam ofertę i wysłałam ją do kilku miejsc oraz osób, które — moim zdaniem — mogłyby być zainteresowane takim kierunkiem.
Miałam swoje typy. Naturalnie są takie kontakty, wobec których człowiek ma większe oczekiwania. Ale rynek lubi zaskakiwać.
I to jest jedna z najfajniejszych rzeczy w biznesie. Bo pierwsza odpowiedź przyszła nie stamtąd, gdzie się jej spodziewałam.
Pierwsza odpowiedź? Granitowa Galeria
Jako pierwsza z entuzjazmem odezwała się Granitowa Galeria, prowadzona przez panią Aleksandrę Skolak.
I szczerze? To jest bardzo logiczne partnerstwo. Bo Strzegom i granit są nierozerwalnie związane.
To właśnie granit od lat buduje przemysłowy i gospodarczy charakter miasta.
A Granitowa Galeria to miejsce, które już pracuje na lokalnej tożsamości, estetyce i jakości.
To naturalne środowisko dla takich produktów.
Od przyszłego tygodnia właśnie tam będzie można kupić pierwsze elementy tej kolekcji. I to mnie cieszy szczególnie. Bo projekt przeszedł drogę od idei do realnego produktu dostępnego w fizycznej przestrzeni. A to zawsze jest moment satysfakcji.
Co znajdzie się w kolekcji?
Na start przygotowaliśmy kilka produktów, które odpowiadają różnym grupom odbiorców.
Torby miejskie
dla dorosłych, mieszkańców, osób lubiących funkcjonalne akcesoria i nowoczesny miejski merch.
Piórniki
bardziej skierowane do młodszych odbiorców, ale umówmy się — dorośli też lubią dobrze zaprojektowane piórniki.
Saszetki na szyję (paszportówki)
idealne dla turystów, podróżników, osób aktywnych, uczestników wydarzeń.
Saszetki zapachowe z lawendą
produkt bardziej domowy i prezentowy. Coś, co można kupić dla siebie albo komuś podarować.
To dopiero początek. Bo potem dojdą byc może kolejne produkty tekstylne z nadrukiem: kosmetyczki, etui, workolecaki...
Co dalej?
Jeśli projekt spotka się z zainteresowaniem mieszkańców i odwiedzających, kolekcja może się rozwijać.
Strzegom ma przecież znacznie więcej inspirujących miejsc.
Kolejne obiekty? Nowe serie? Inne produkty?
Jak najbardziej. Bo to nie jest projekt zamknięty. To raczej początek kierunku.

Projektujesz dla miasta? A może budujesz markę miejsca?
Ten projekt to dobry przykład tego, jak można myśleć o lokalnej identyfikacji inaczej.
Nie tylko przez folder. Nie tylko przez ulotkę. Nie tylko przez klasyczny gadżet reklamowy.
Ale również przez dobrze zaprojektowany, użytkowy produkt - świetnie wyglądający gadżet promocyjny dla turystyki.
Jeśli reprezentujesz:
- miasto
- instytucję kultury
- hotel
- atrakcję turystyczną
- lokalną markę
- organizację
- miejsce z charakterem
i chcesz stworzyć własną serię produktów tekstylnych z nadrukiem Twojego miasta, instytucji, akcji społecznej — zapraszam do rozmowy. Skorzystaj z formularza kontaktowego, aby rozpocząć rozmowę. Lub zadzwoń na numer 519 460 748.
Bo dobre historie naprawdę da się nosić.